wtorek, 11 marca 2014

Kompozycje idealne

Są takie utwory, które nigdy mi się nie znudzą i do których często wracam. Wartościowe kompozycje dziś już niekiedy zapomniane, nagrane wiele lat temu. Czasem ktoś skomentuje mój zachwyt nad tego typu kawałkami, których akurat słucham lub o których mówię takim oto krótkim zdaniem:

"No co ty?! przecież to już takie stare jest!"

A gdzie jest napisane na muzyce: Ważne do dnia... lub najlepiej spożyć do...
Co za głupie stwierdzenie. 

Niestety mam wrażenie, że z roku na rok tworzona jest coraz gorszej jakości muzyka. Plastikowe aranżacje robione na szybko pod publikę. Skraca się mocno cykl życia utworu, który promowany jest przez chwilę bo zaraz i tak zaleje go kolejna fala masówki. 

W myśl starego powiedzenie Stare ale jare dziś pozwalam sobie przywrócić do życia utwory, które wywarły na mnie duże wrażenie. Mam zamiar stworzyć cykl postów, w których będziecie mogli posłuchać dobrej muzyki z przeszłości. Pewnie każdy ma jakieś skojarzenia czy wspomnienia z danym utworem. Miło czasami powrócić myślami do okresu w życiu, kiedy ta muzyka nam towarzyszyła na co dzień.





Na początek jeden z moich faworytów. Perła, która wyszła spod ręki Timbalanda, moim zdaniem mistrza beatów. Charakterystyczne dla niego jest to, że jego aranżacje są wzmocnione wyrażną sekcją perkusyjną. To element rozpoznawczy w wielu jego kompozycjach.
Utwór ma niesamowity klimat. Jakże prosty. Perkusja mocna i głośna. Mogła by zdecydowanie rozjechać ten utwór, wprowadzić chaos ale wręcz przeciwnie, jest ona idealnie wkomponowana i rytmicznie stanowi idealny fundament dla kompozycji. Dodatkowo zachwyca tu głos Nelly, który świetnie pasuje do całości. Na uwagę zasługują również miłe dla ucha chórki oraz zwykłe "hej" Timbalanda wplecione głęboko w tle, które w ciekawy sposób wzbogaca tę aranżację. Po prostu mistrzostwo.
Bardzo lubię tę piosenkę. Została wydana w połowie 2006 roku na trzecim albumie artystki, który nosił tytuł Loose. Płyta bardzo dobra z wieloma fajnymi kawałkami.




  


Pomimo, że utwór ten został wydany w połowie 2004 roku ja pierwszy raz zetknąłem się z nim w Styczniu 2005. Idealna aranżacja z dominującą partią urzekającego pianina, które jest cechą charakterystyczną dla tego zespołu. Wokal świetnie komponuje się z całością. Bardzo lubię ten kawałek. Dla mnie mocno sentymentalny. Fajny klimat, przyjemna melodia, mądry tekst. Polecam tym, którzy nie znają i tym co już znają od dawna bo może odkryją na nowo :)






Właściwie to nie wiem skąd i kiedy pojawił się w moim życiu. Wiem jednak, że już nie potrafiłem się od niego uwolnić. Wydany w 2005roku. Świetnie zrobiony utwór. Każda jego partia jest wartościowa. Niby aranżacja prosta ale jaka doskonała. Perkusja, a szczególnie uderzenie werbla surowe dla ucha. Partie gitarowe bardzo fajne, ciekawie urozmaicone dogrywkami raczej syntetycznego dźwięku smyczków. Ładna barwa głosu wokalisty. Jego wokal leniwy, trochę tajemniczy w zwrotkach, zdecydowany i mocny w refrenach. Całość dobrze brzmi w dość głośnym wydaniu. Słychać wtedy wyraźnie całą harmonię tej kompozycji. Bardzo dobry i jak najbardziej godny polecenia kawałek. 

Dziś pozwoliłem sobie przypomnieć utwory z lat 2005/2006 Utwory dla mnie szczególne. Bardzo je cenię i często do nich wracam gdy mam ochotę na najwyższej jakości dobrą muzykę. Niewiele jest kompozycji, którymi oprócz słuchania można się także delektować. Te zdecydowanie należą do tej grupy. Szacunek dla osób, które były zaangażowane w proces twórczy tej muzyki.